WIKSON WORLD
CZYLI WSZYSTKO I NIC
środa, 26 sierpnia 2015
be beauty
Na samym początku chciałabym przeprosić za taką długą przerwę, ale niestety, mój zapał do prowadzenia tego bloga znacznie opadł. Wiedziałam na samym początku, że będzie trudno, aczkolwiek nie przygotowałam się zbytnio na to. Jednak prosiłabym o wsparcie - od was. Wystarczy, że zostawicie komentarz. Oczywiście miło by było - jeżeli mój blog się wam spodoba - o polecenie go swoim znajomym. Najbardziej prosiłabym was o porady, wasze opinie, jak mogłabym zmienić tą stronkę - tak, aby miło było wam ją czytać - a mi, abym była świadoma, że moje wypociny nie idą na marne.
Ale przejdźmy już do tematu.
Dzisiaj przeglądając internet spotkałam się z wieloma tematami "urodowymi". Głównie to były porady, które wielu osobom na pewno się nie przydadzą - jak np. mi. Wiadomo, każdy ma inny charakter, więc możecie inaczej się do tego stosować. Chciałabym podzielić się z wami moimi poradami kosmetycznymi oraz urodowymi, którymi staram się kierować ;).
1.Pij dużo WODY. Brzmi banalnie, prawda? Pewnie wiele już słyszałyście (ten post jest raczej kierowany do żeńskiej części internetu), że woda jest zdrowa itd. Dzięki wodzie mamy piękną cerę, a nasz organizm oczyszcza się z toksyn. Jeżeli nie wypijemy min. 1,5 l w ciągu dnia nasze samopoczucie może być gorsze.
2.Wysypiaj się! Po pierwsze, kiedy się nie wyśpimy będziemy dramatycznie wyglądać. Przynajmniej raz każdą z nas to spotkało. Po drugie, bardzo ucierpi na tym nasze samopoczucie. Bezsenność może zaszkodzić nawet naszemu zdrowiu.
3. Nie pocieraj twarzy ręcznikiem. Skóra naszej twarzy jest bardzo delikatna. Zamiast brutalnie katować naszą twarz, przyłóż ręcznik do twarzy i delikatnie ją dotykaj.
4. Zmywaj makijaż! Może niektóre z was nie uwierzą, ale tusz do rzęs też się zmywa ;).
5. Suchy Szampon. Można go kupić w dwóch postaciach: aerozol lub puder. Jest to świetne koło ratunkowe. Jednak trzeba pamiętać, że nie zastąpi nam prawdziwego szamponu! Powinien być traktowany jako kosmetyk do awaryjnych sytuacji - nie jako kosmetyk do codziennej pielęgnacji.
6. Nie farbuj włosów, jeżeli nie ma takiej potrzeby. Wizyta u dobrego fryzjera jest droga, a domową farbą rzadko wyjdzie nam chciany kolor.
7. Patrz na datę ważności kosmetyków. Sporo osób wie, że kosmetyki (jak i jedzenie), mają swoją datę przydatności. Jeszcze mniej osób ją sprawdza, a już znaczna mniejszość się do niej stosuje. I jest to błąd. Spoglądaj na datę ważności kosmetyków, jak na datę jedzenia :).
8.Odżywka do włosów. Nałożenie jej zajmie nam ok. 5-10 min. Warto poświęcić ten czas, gdyż potem można zobaczyć całkiem ładny efekt.
To na razie tyle porad. Znam i stosuję ich więcej, ale na początek powinno tyle wystarczyć.
WIKSON
niedziela, 28 czerwca 2015
Biżu
Postanowiłam, że posty na bloga będę wstawiać co 2 dni. Poprostu wydaje mi się, że codziennie nie ma sensu wstawiać wpisów.
Tak jak ostatnio obiecałam, wstawię biżuterię jaką moja kuzynka wykonała :').
piątek, 26 czerwca 2015
Rękidzieła pod Chmurką
Dzisiaj we Wrocławiu jest akcja "Rękidzieła pod Chmurką". Z tej okazji moja kuzynka postanowiła wystawić ma sprzedaż swoje prace ceramiczne. Postanowiłam jej pomóc i z nią posiedzieć. Naprawdę bardzo ciekawa akcja, dookoła jest wiele stoisk. Jest bardzo kolorowo. Dzisiaj wystawiamy tylko rzeźby, ale jutro dojdzie biżuteria, którą na pewno wam pokażę! Oto parę prac :')
Głowa-Świecznik
Głowa
Ryby
Meduza
3 głowy + staruszek
Wazony
Wszystkie prace wykonała moja kuzynka, Asia. Talent ma niezły, a ile pracy! Podziwiam ją :).
Więcej jej prac możecie zobaczyć na jej blogu oraz na fanpage'u.
Wikson
czwartek, 25 czerwca 2015
Chillout
Co tam u was? U mnie chill od rana. Uwielbiam takie dni kiedy mogę leżeć z herbatą, ze słuchawkami na uszach oraz książką w rękach. Niedawno sięgnęłam po "Gwiazd Naszych Wina", John'a Green'a. Oglądałam już film, ale moje wujostwo postanowiło kupić mi książkę, kiedy leżałam w szpitalu (ach, jedzenia nie mogłam ruszać, więc co innego można kupić?). Ucieszyłam się, lubię czytać książki. "Gwiazd Naszych Wina" jest popularną powieścią, co głównie dlatego zniechęcało mnie do przeczytaniu chociażby fragmentu. Po prostu o tej książce mówiono za dużo, tak samo z filmem (film to było moje zadanie domowe, głównie dlatego go obejrzałam). Chociaż na początku nie chętnie zabierałam się do czytania, po jakimś czasie naprawdę się wciągnęłam. Podoba mi się to, że bohaterowie nie narzekają na swoją chorobę, nie myślą "dlaczego ja?!", tylko próbują wykorzystać jak najwięcej czasu jaki im pozostał, przeżyć jak najpiękniejsze chwile i żyć długo. Green pokazuje nam prawdziwą miłość. Augustus oraz Hazel akceptują siebie w najtrudniejszych chwilach (szczególnie można to zobaczyć, kiedy Hazel znajduje Gusa w swoich wymiocinach..). Po prostu coś pięknego.
Książka napisana wspaniałym językiem. Z nutą humoru, nawet czarnego. Prawie łzy mi poleciały, kiedy Isaac oraz Hazel wygłaszali swoje mowy na przed-pogrzebie Augustus'a.
Chociaż na początku byłam źle nastawiona na "Gwiazd Naszych Wina", jestem bardzo zadowolona, że to przeczytałam. Polecam wszystkim, którzy jeszcze tego nie przeczytali oraz tym którzy tak samo jak ja, byli zniechęceni!
Wikson
środa, 24 czerwca 2015
Lusia
Hi!
Czy macie zwierzę?
Ja jestem szczęśliwą posiadaczką Luśki. Jest małym, kochanym Yorkiem. Jest z nami od ponad 5 lat. Nie wiem co by się stało, gdyby jej nie było.
Wiem, że to śmieszne, ale na Lusi zawsze mogę "liczyć". Kiedy jest mi smutno, podchodzi do mnie i się przytula. Leżymy wtulone dopóki nie zasnę. To samo jest, kiedy jestem chora. Poprostu często podnosi mnie na duchu.
Lusia jest wielkim leniem. Po swojej Pani. Mogłaby spać cały dzień, oczywiście zdarzy jej się pobawić.
W tamtym miesiącu Luśce się coś stało. Nagle ją wykrzywiło. Chodziła zgięta w pół, kręcąc się w koło. Głowę miała tam gdzie ogon. Był to straszny widok. Nie mogłam patrzeć jak cierpi. Bałam się, że to coś poważnego. Kiedy poszliśmy do weterynarza, podejrzewał wylew. To nie było to. Szczerze mówiąc do tej pory nie wiemy. Lusia dostała leki. Na szczęście wszystko wróciło do normy.
Yorki są stworzone genetycznie, dlatego łapią je choroby. Lusi nie widzi. Już od dwóch lat. Ma również chore łapki.
Nie wiem co bym zrobiła, gdyby Luśki nie było. Jakby moje życie wyglądało. Jest jak taka mała siostrzyczka.
Wikson
welcome to my world
Nie jest to pierwszy raz, kiedy postanowiłam prowadzić bloga. Tak naprawdę stworzyłam ich już naprawdę dużo, aczkolwiek nudziły mi się po jakimś czasie i ginęły w internetowej otchłani. Po prostu nie miałam do tego głowy. A teraz? No cóż. Postanowiłam się postarać i stworzyć coś co sprawi przyjemność mi (wyżywając się literacko oraz zwalczając nudę), jak i wam.
Pewnie czytając to zastanawiacie się kim jestem. Albo i nie. Niestety wypadałoby się przedstawić, zanim rozpocznę tutaj swoją przygodę. Mam na imię Wiktoria, pochodzę z Polski. Mieszkam w stolicy Dolnego Śląska. Ale co ta dziewczyna lubi robić? Uwielbiam rysować. Często używam ołówka. Nie lubię bawić się kredkami. Chociaż to zależy od humoru. Jednak nie interesuję się tylko tymi bezsensownymi maziajami. Kiedy mam czas, ochotę, warunki Lubię bawić się w fotografowanie. No i oczywiście najważniejsze. Bez tego przecież by mnie tu nie było. Uwielbiam "bawić się piórem". Pisze różne opowiadania, które i tak nigdy nie ujrzą światła dziennego, ponieważ są w najgłębszych zakamarkach zakurzonej szuflady (nie no, bez przesady, czasami tam sprzątam).
Widząc to co napisałam, dochodzę do wniosku, że powinnam już kończyć. Wiem, że nie wszyscy to przeczytają, chociaż mam nadzieje, że ktoś to zobaczy.
Możecie mi powysyłać swoje blogi, które z wielką przyjemnością przejrzę. Oczywiście nie obrażę się, jeżeli zostawicie jakiś komentarz z krytyką (uzasadnioną).
WIKSON
PS. A tu macie mnie :D








