środa, 24 czerwca 2015

Lusia

Hi!
Czy macie zwierzę? 
Ja jestem szczęśliwą posiadaczką Luśki. Jest małym, kochanym Yorkiem. Jest z nami od ponad 5 lat. Nie wiem co by się stało, gdyby jej nie było.
Wiem, że to śmieszne, ale na Lusi zawsze mogę "liczyć". Kiedy jest mi smutno, podchodzi do mnie i się przytula. Leżymy wtulone dopóki nie zasnę. To samo jest, kiedy jestem chora. Poprostu często podnosi mnie na duchu.
Lusia jest wielkim leniem. Po swojej Pani. Mogłaby spać cały dzień, oczywiście zdarzy jej się pobawić.
W tamtym miesiącu Luśce się coś stało. Nagle ją wykrzywiło. Chodziła zgięta w pół, kręcąc się w koło. Głowę miała tam gdzie ogon. Był to straszny widok. Nie mogłam patrzeć jak cierpi. Bałam się, że to coś poważnego. Kiedy poszliśmy do weterynarza, podejrzewał wylew. To nie było to. Szczerze mówiąc do tej pory nie wiemy. Lusia dostała leki. Na szczęście wszystko wróciło do normy.
Yorki są stworzone genetycznie, dlatego łapią je choroby. Lusi nie widzi. Już od dwóch lat. Ma również chore łapki.
Nie wiem co bym zrobiła, gdyby Luśki nie było. Jakby moje życie wyglądało. Jest jak taka mała siostrzyczka.

Wikson


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz